![]() |
| Ryba duszona. Warzywa gotowane. |
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dieta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dieta. Pokaż wszystkie posty
sobota, 22 czerwca 2013
Kapuściany dzień 7.
Powinnam piać na finał... ale nie będę. Zdecydowałam się przedłuzyć dietę o kilka dni. Wiem, wiem, nie wolno, wyniszczenie organizmu, et cetera. Pozostawię to sobie.
Podejrzewam, że widok kapuścianki już nieco zmonotonniał, więc zamiast śniadania wrzucę zdjęcie obiadu.
piątek, 21 czerwca 2013
Kapuściany dzień 6.
![]() |
| Kapuścianka. Kawa. |
Śniadanie na parapecie po deszczu. Za oknem - krajobraz z dziecinnych lat. Szaro, osiedlowo, kochanie - bo dziadkowo. Najlepiej.
Właśnie sobie uświadomiłam, że licząc od poniedziałku został mi równy tydzień do rozstania z Polską. Po cichu liczę, że Wyspy przywitają mnie ciepło. Jeśli nie, zapracuję sobie na ich sympatię.
A to cudo pożera z powodzeniem mój mózg od wczoraj.
czwartek, 20 czerwca 2013
Kapuściany dzień 5.
środa, 19 czerwca 2013
Kapuściany dzień 4.
![]() |
| Kapuścianka. |
Byle do przodu. Jeszcze brak mi odruchu wymiotnego na widok tej zupy, co mnie cieszy, ale moja skłonność do bardzo mocnego przyprawiania dań nie oszczędza żołądka. Jeszcze trzy dni.
Co mogę powiedzieć na pewno - ta dieta jest fantastyczna w usuwaniu wody z organizmu. Dziś zupa rano, a reszta dnia - banany plus mleko. Jutro będzie mi dane przypomnieć sobie smak mięsa. Martwi mnie powrót do poprzedniego odżywiania. Oczywista, że nie mam zamiaru jeść ani dużo ani kalorycznie, bo nigdy nie miałam ku temu tendencji, ale moja codzienna dieta jest w dużym kontraście z nią. Muszę wdrożyć kilkukrotnie więcej ruchu.
wtorek, 18 czerwca 2013
Kapuściany dzień 3.
Póki co bez zdjęć. Nie zabrałam ze sobą wystarczającej ilości zupy, więc musiałam zamienić posiłki kolejnością. Przez to na śniadanie były owoce - u mnie truskawki i jabłko, popite gorzką czarną kawą.
Jak wrażenia z dnia trzeciego? Powoli osłabienie daje mi się we znaki. Pogoda też nie pomaga. Jestem wściekła, bo nie mogę przez to biegać. Niemniej będę próbować dalej. Nawet 20 minut będzie sukcesem - co wybiegam, to moje. Po jutrze powinno być lżej, ponieważ banany na obiad oraz mleko na kolację zaaplikują mi trochę energii.
Dziś bez pand, niech będzie muzyka. Taka z mocą. Dziękuję, Towarzyszu!
A to w sumie się jeszcze pochwalę. W niedzielę uderzam na koncert Comy na wrocławskim rynku. To finalny dzień diety, może być ciężko.
poniedziałek, 17 czerwca 2013
Kapuściany dzień 2.
niedziela, 16 czerwca 2013
Kapuściany dzień 1.
![]() |
| Zupa kapuściana. |
A więc zaczynamy. Jestem naprawdę ciekawa wyników. Co pierwsze rzuca się w oczy, to absolutny brak nabiału w jadłospisie, poza jednym dniem. W porównaniu do moich regularnych śniadań, które w większości bazowały na mleku, to spora odmiana.
Ewentualnych zainteresowanych szczegółami diety zapraszam - o, tutaj .
W zupie z mojego przepisu jest kminek i sporo pikanterii. Zrobiłam ją pół na pół z kapusty białej i kiszonej (bo lubię).
Subskrybuj:
Posty (Atom)






