Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z owocami. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z owocami. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 listopada 2013

73.

Owsianka z Alpro toffee, bananem i gorzkim kakao
Powinnam, zdaje się, dodać specjalną etykietę 'bananowe'. Czy ja przypadkiem nie pochłaniam ich zbyt wiele...?

piątek, 1 listopada 2013

69.

Banan z masłem orzechowym. Herbata z mlekiem
Bałagan na łóżku, bałagan na podłodze, bałagan w głowie.

poniedziałek, 28 października 2013

67.

Mleko czekoladowe o smaku pianek. Banan.
Takie cudo znalazłam w porannym biegu do Stoke Parku. Nie jest to porządnem, pełnowartościowe śniadanie, ale jak się nie ma co się lubi... Znacie ciąg dalszy. A w tym wypadku 'lubi, co się ma' jest dość adekwatne, bo mleko było pyszne.

Chciałam się pochwalić K. Śmiałby się. Jak kaczka. Mleko o smaku pianek. Prawie jak e-papieros o smaku cukierków.



Niech Ci będzie

niedziela, 6 października 2013

60.

Owsianka ze śliwką i masłem orzechowym.

A ja wciąż się nie wyrabiam...

Kerala, zwracam honor. Masło orzechowe M&S rozkopało podium.

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

52.

Łomatkobosko, to juz ponad 4 k wyświetleń! Spasiba, Towarzyszki i Towarzysze!




A teraz przejdźmy do daily basis.
Wreszcie, po prawie miesiącu oczekiwania (dziękuję, Royal Mail, masz więcej wspólnego z Pocztą Polską niż można sobie wyobrazić) doszło do mnie moje NibbleBox z Graze. 

NibbleBox to innymi słowy pudełko pysznych zdrowych przekąsek, które w zależności od upodobań można kompletować na ich stronie internetowej i za kilka funtów zamówić sobie do domu. W moim powitalnym, po użyciu vouchera z WHSmith, znalazła się następująca kombinacja:

Od góry: mieszanka suszonych owoców (ananas, wiśnie, rodzynki i żurawina), pełnoziarniste grzanki z sosem Gazpacho, ciasto marchewkowe ze słonecznikiem (które, jak widać, nie dożyło zdjęcia) oraz batonik bilionera (mieszanka bakalii z dodatkiem belgijskiej czekolady).
Dodatkowo firma oferuje szeroką gamę angielskiej herbaty, której nie omieszkali mi przysłać w komplecie. Mocna czarna mieszanka, w sam raz na five o'clock (na śniadanie MUSZĘ mieć kawę, przykro mi).




No i, koniec końców, moje śniadanie:

Owsianka z suszonymi owocami i bananem.

niedziela, 11 sierpnia 2013

51.

Czekoladowa owsianka z truskawką i herbatnikami. Kawa.
Żałosne zdjęcie robione przed piątą rano.

piątek, 9 sierpnia 2013

49.


Czekoladowy suflet owsiany na truskawkach z borówkami. Kawa.
Mniam, mniam, mniam i raz jeszcze - mniam.



czwartek, 1 sierpnia 2013

41.

Crumpets z sosem truskawkowym (to chyba najlepsze zdjęcie ever)


Ladies n gentleman, here it goes. Mój angielski debiut kulinarny. Crumpets.

Pierwotnie miałam pobawić się w hotcakes, ale wczorajsza zmiana i widok świeżych crumpetsów, które Brian zaserwowal na five o’clock zmieniły mój zamysł. Sos zrobiłam z truskawek rozgniecionych z Ambrosią light. Gotowe crumpetsy wrzuciłam na chwilę do tostera. W efekcie z wierzchu były leciusieńko chrupkie a w środku – sprężyste i aksaminte dla języka.

Jeśli chcecie przepis – let me know

wtorek, 30 lipca 2013

39.

Pancakes z serkiem śmietankowym, marmoladą pomarańczową i mandarynką.

Pysznie.

A wiecie co jest jeszcze bardziej pyszne...? Dostać smsa o 22giej z pytaniem, czy chcesz wyskoczyć na shishę. Konwersacja wygląda mniej więcej tak:
- Hej, chcesz wyskoczyć na shishę?
- Pewnie.
- Kierunek: Londyn
- CO? Kiedy?
- Teraz.
-...
- Masz być gotowa za 15 minut.

I pojechaliśmy :D Pełen spontan. To był mój pierwszy raz w Londynie i co tu dużo mówić - zakochałam się absolutnie bez pamięci. Miasto tętni życiem jak szalone o każdej możliwej godzinie. Ludzi wszelkich ras śmieją się, spacerują, piją, śpiewają, tańczą - żyją. Kluby zapchane po werniks, nowoczesność przeplatana z klasyką dobrych przeszłych czasów, gwizd samochodów i szmer autobusów.
Niewyraźne to jak diabli, ale ma być tylko dowodem rzeczowym, że tam bylam:


piątek, 26 lipca 2013

36.

Pełnoziarniste kanapki z masłem orzechowym i truskawką/z kanapkowym mascarpone, bazylią i pomidorem. Mleko sojowe.

OmójBoże, jakie to dobre. Jeden set dla mnie i drugi, dwa razy większy i elegancko spakowany czeka na S. Wiemy, jak ważny jest dobry posiłek w pracy.
Zakupy żywnościowe na 2 tygodnie: checked. 
Dni pozostałych do koncertu: 10


wtorek, 23 lipca 2013

33.

Owsianka czekoladowa z malinami, borówkami i wiśniami.

Brakowało mi już tej ciepłoty w brzuszku.
W Glamour wpadł mi przepis na idealne brownies z czekoladowymi bezami z gali L'Oreala. Obiecałam komuś zakochanemu w czekoladowych ciastach prezent, a ja mam w zwyczaju dotrzymywać słowa :D Pochwalę się efektem jak skompletuję składniki.

sobota, 20 lipca 2013

30.


Owsianka z truskawką, jogurtem naturalnym i miodem. Herbata zielona.

Nic mi się dziś nie chce.

piątek, 19 lipca 2013

29.

Musli egzotyczne z mlekiem sojowym. Herbata jaśminowa.

Wrażenia z indyjskiego wesela?
  • to wcale nie reguła, że Hindusi piją niewiele; choć nie mają ku temu predyspozycji, potrafią pochłaniać procenty jak najęci
  • tradycyjne stroje kobiece nie wyglądają wygodnie, ale są naprawdę piękne
  • tatuaże z henny wymagają precyzji chirurga, a efekt jest powalający
  • Hindusi lubią whiskey - BARDZO
  • remix każdej piosenki klubowej czy pop w hinduskiej aranżacji jest 300% bardziej skoczny (nawet Gangam Style)
  • hinduskie jedzenie jest bardzo smaczne (choć chilli nie było łaskawe dla mojego podziabanego języka :c)
Bonus: praca na outside barze ma swoje profity i wcale nie chodzi o możliwość machnięcia na własny użytek JD z colą i lodem pod stołem. Oto co wręczono mi na drogę powrotną:


Dziś payday (yay!). Mogę zamówić bilety na sierpniowy koncert Killswitch Engage w Londynie. Panda się cieszy <3

Ostatnie ogłoszenie parafialne (obiecuję): w ramach kontrolowania mojego odżywiania postanowiłam zmajstrować osobną hybrydową stronę z moimi jadłospisami, gdyby ktoś był ciekaw.

środa, 17 lipca 2013

27.

Owsianka na mleku sojowym z masłem orzechowym i bananem. Zielona herbata z jaśminem.


Pysznie, kremowo, sycąco. Przyznam bez bicia, że próbuję tego połączenia po raz pierwszy. Niemniej nie mogę doczekać się powrotu do normalnego jedzenia, bo mam chęć na pankejki albo sconsy :c

Herbata to przedwczorajszy spontaniczny nabytek podczas buszowania po M&S. Bardzo trafiony, trzeba dodać.


wtorek, 16 lipca 2013

26.

Owsianka overnight z gorzkim kakao i śliwką.

Przez kilka dni moja dieta będzie się opierać tylko na owsiankach i musach z blendera. Ciężko jest przełknąć cokolwiek gdy własny język zajmuje Ci 3/4 jamy ustnej ._.' Cóż, wiedziałam na co się piszę.


Postanowiłam posilić się na małe zwierzenia, bo stan w jakim sięznajduję czasem skłania mnie do refleksji jak doszłam do tego, co obecnie posiadam.
Jeśli chodzi o ramy czasowe, w mojej głowie najtrwalej odbijają się dwa okresy. Jeszcze 7 miesięcy temu leczyłam się z anoreksji i byłam pewna w stu procentach, że nie będę podchodził do egzaminu maturalnego, bo nie mam ku temu sił ani motywacji. Bałam się przyszłości, bałam się oderwać od maminego rękawa gdy wokół mnie nie było nikogo a świat okazał się być czym innym niż piękną bajką, w jakiej złudnie żyłam jak w mydlanej bańce. Wiele rzeczy okazało się być diametralnie innymi, niż za jakie je brałam.
To był najcięższy okres kiedykolwiek, ale podsumuję go tak: nie ma lepszego motora do walki o siebie niż stoczyć się na samo dno. Kiedy gorzej już być nie może, brak Ci granic by sięgać ku czemukolwiek, co może postawić Cię na nogi. W moim przypadku był to m. in. K., do którego odnosi się druga data graniczna. Za miesiąc minie rok odkąd się znamy i trzy miesiące z kawałkiem, odkąd mogę powiedzieć, że jesteśmy razem. Gdyby nie on, może do tej pory tkwiłabym w malignie. 
Tak czy inaczej, jestem tu. Szczęśliwa, niezależna, samodzielna, z poczuciem niemałego spełnienia. Matura zdana na 80% średniej z całości, więc żywię nadzieję, że uniwersytety w Londynie będą dla mnie raczej łaskawe.

A to tak, żeby nie pozostawać anonimowym, moje ryłko.


niedziela, 14 lipca 2013

24.

Naleśniki z serkiem wiejskim, truskawką, winogronami i paćką Nutelli (żeby wizualnie było ładnie). Kawa.

Upał zelżał. Bardzo mi to na rękę, bo praca w trzydziestu kilku stopniach w pełnym czarnym 'umundurowaniu' i pod krawatem to koszmar.

Jutro dzień wolny w sam raz na wypranie ciuchów. Planowałam wypad do Londynu, ale raczej, bacząc na ilość atrakcji, wolę poczekać do kolejnej wypłaty.