Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serkowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serkowe. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 listopada 2013

72.

Grahamka z Philadelphią czekoladową/ pesto, kurczakiem i pomidorem
Celebracja święta Diwali - uczucie jak podczas Nowego Roku dwa miesiące wcześniej, trzy dni z rzędu. Wręcz mi zbrzydły fajerwerki.

poniedziałek, 21 października 2013

64.

Opieczony chlebek rodzynkowy z miodowym jogurtem greckim.
Kiedy przychodzą dni takie jak ten - deszczowo wilgotne, pachnące agonią i wlokące się jak skazaniec na podest - muszę coraz bardziej kombinować coby uatrakcyjnić szarawe poranki.

wtorek, 24 września 2013

57.

Pełnoziarniste grzanki z Philadelphią i dżemem z czarnej porzeczki/z pesto, piersią indyka i pomidorem

Popite ciepłym mlekiem, które swoją drogą piję tu litrami (choć to niezdrowe).

środa, 31 lipca 2013

40.

Kanapki z serkiem mascarpone i papryką/ z serkiem Kiri i dżemem truskawkowym.
Absolutnie nigdy nie mogę się zdecydować, czy wolę moje kanapki na słodko czy wytrawnie, więc robię pół takiej i pół takiej. Też tak macie? Jakiś czas temu dokładnie to samo miałam z napojem do śniadania - kawa czy herbata, wieczne pytanie. Dlatego przed śniadaniem pijałam kubek gorącej kawy a po śniadaniu - parującą zieloną herbatę.

Truskawki mi się psują bo nie nadążam z ich używaniem :C Muszę zjeść dziś na obiad makaron z sosem truskawkowym albo zaryzykować, że wytrzymają do jutra w lodówce i zrobić hotcakes.

niedziela, 14 lipca 2013

24.

Naleśniki z serkiem wiejskim, truskawką, winogronami i paćką Nutelli (żeby wizualnie było ładnie). Kawa.

Upał zelżał. Bardzo mi to na rękę, bo praca w trzydziestu kilku stopniach w pełnym czarnym 'umundurowaniu' i pod krawatem to koszmar.

Jutro dzień wolny w sam raz na wypranie ciuchów. Planowałam wypad do Londynu, ale raczej, bacząc na ilość atrakcji, wolę poczekać do kolejnej wypłaty.

sobota, 6 lipca 2013

18.

Pancakes z serkiem wiejskim, dżemem truskawkowym i masłem orzechowym.

Nigdy. Nigdy. Nigdy.Nigdy. Nigdy. Nigdy.Nigdy. Nigdy. Nigdy.Nigdy. Nigdy. Nigdy.Nigdy. Nigdy. Nigdy.Nigdy. Nigdy. Nigdy.Nigdy. Nigdy. Nigdy.Nigdy. Nigdy. Nigdy.Nigdy. Nigdy. Nigdy.Nigdy. Nigdy. Nigdy.Nigdy. Nigdy. Nigdy.Nigdy. Nigdy. Nigdy.Nigdy. Nigdy. Nigdy.Nigdy. Nigdy. Nigdy.Nigdy. Nigdy. Nigdy.Nigdy. Nigdy. Nigdy.Nigdy. Nigdy. Nigdy.Nigdy. Nigdy. Nigdy.Nigdy. Nigdy. Nigdy.Nigdy. Nigdy. Nigdy.

Przenigdy tak nie bolały mnie stopy. Szczerze. 10 godzin, jedna 20-minutowa przerwa, wesele na 120 osób. Szklanki, talerze, 'would you like some horseraddish, madam?', do baru, do magazynu, na kuchnię, na salę i tak w kółko. Ale szczerze...? Czuję że żyję. Nareszcie czuję, że żyję.

środa, 3 lipca 2013

15.

Serek wiejski z Oatburstem i morelą.
Po chwili zwątpienia i zamętem z przeprowadzką - jestem z powrotem.

Muszę powiedzieć, że Anglia przywitała mnie dużo cieplej, niż się spodziewałam. Wiele problemów o które się obawiałam zdaje się rozwiązywać wręcz sama z siebie. Zaskakuje mnie otwartość tutejszych ludzi (skutkująca odmawianiem kilka razy dziennie zaproszeń na kawę oferowanych w naprawdę dziwnych okolicznościach).

Wybiorę się dziś po masło orzechowe, którego zazwyczaj nie jadam. Wypadałoby wpuścić do kuchni nieco angielszczyzny.

wtorek, 11 czerwca 2013

7.

Serek wiejski przekładany marchewką z imbirem i jabłkiem. Bułka z dynią. Kawa

Pogoda jest tak koszmarna, że nawet w mój obiektyw dostała się jakaś mgła.

Potrzeba mi jakichś truskawek. Tak, truskawki to dobry powód by wykazać się kreatywnością przy śniadaniu.
Muszę wyjść z domu. A na chwilę obecną nie mam dokąd ani po co.

Na dobre 'dzień dobry':



poniedziałek, 10 czerwca 2013

6.

Faszerowany pomidor. Papryka. Szynkowe roladki. Kawa
Dużo niczego i czegoś. Z braku laku trzeba sobie jakoś radzić. Dla atencji powinnam chyba się przyłożyć i zmajstrować jakieś pankejki, tak myślę. Wkrótce.

Nie ma pożytku z komarów. Niech spłoną.

piątek, 7 czerwca 2013

3.

Pomidor nadziewany twarożkiem z włoskimi ziołami. Tosty z chleba żytniego. Kawa z mlekiem.
Dzień 3. Melduję, że słońca nie widziano. Ostatnio notowany poziom motywacji: krytyczny. Zostało 4,5 miesiąca. Jak nie zdążę...?

Śniadanie inspirowane dawnym wpisem kerali.